Strona:
58

Współpraca i reklama !
 

Serwisantem być...

Ta historia niestety jest prawdziwa. Jeżeli ktoś nie wierzy ,że można być aż tak głupim jak osoby przedstawione poniżejma moje słowo (a to całkiem dużo - przynajmniej dla mnie) ,że wszystko to zdarzyło się naprawdę.
Początek września 99 roku. 
Nareszcie pojawia się w domu wymarzony komputer. Totalna euforia. Nawet fajnie chodzi ,wreszcie można pomieszać w czdowe gierki. Pełen odlot. Dużo grania (tylko dlaczego trzeba się nim dzielić z trzema innymi osobami?).
przez drug miesiąc Windows zamyka się niebieskim ekranem ale co tam ,dalej jest fajnie.
Początek grudnia 99 roku.
Zaczęło wyskakiwać okienko Dial-up Networking i co gorsza wysiadł CD-ROM (tak szybko ???!!!).
Telefon do sklepu gdzie sprzęt został kupiony ,niestety pani w słuchawce kieruje do serwisu Optimusa ("No wie pan my tylko przez parę dni obsługujemy awarie a potem już serwis producenta sprzętu").
Telefon do serwisu Optimusa - "Prosze przyjechać z komputerem" (Hę ,jak to? To oni nie przyjadą do mnie ???!!!).
Sprzęt w samochód i w drogę. Na miejscu serwisant usiłuje zniszczyc kabelek od modemu (skoro przeszkadza i nie daje sie wyjąć to trzeba chwasta wyrwać no nie ?).
serwisant: "Jaki ma pan problem ?"
ja: "No wie pan CD-ROM mi nie działa ,trochę pomieli ale nie czyta danych"
serwisant: "Sprawdzimy" (wkłada coś do napędu) "No jak to przecież czyta"
ja: "Tak? To proszę spróbować za 10 minut"
serwisant: "Dobra niech pan go tu zostawi i proszę zadzwonić w poniedziałek" (akurat był piątek).
Poniedziałek.
Telefon do serwisu ("Co z moim komputerem?" "Niestety nie jest gotowy ,wie pan z Sącza musi dojechać nowy czytnik. Proszę zadzwonić w piątek").
Piątek.
"No jak tam mój komputer?" "Niestety wciąż czekamy na CD-ROM ,proszę zadzwonić w poniedziałek (hę?)."
No to pięknie (tutaj masa refleksji w stylu: @#!&%).
Trzy tygodnie od daty wstawienia sprzętu do serwisu.
Po kolejnym telefonie okazuje się ,że nareszcie jest wymieniony ten cholerny CD-ROM.
Wyjazd po maszynę (niestety osobiście nie mogę więc jedzie ojciec i brat). Nieśmiało przypominam im o wyskakującym Dial-up`ie. Wracają ,podłączenie kabli ,zapuszczenie sprzętu .... hyyyy ,CD-ROM działa jak przed wymianą.
"No wiesz serwisant mówił ,że tej firmy CD-ROMy są do bani i nic się na to nie poradzi (skoro tak to dlaczego w ogóle je montowali?)." "A co z wyskakującym Dial-up`em?" "Powiedział ,że najlepiej wykonać format C (hehehehe tyle to ja sam wiem ,chociaż jestem zielony jak marcowa trawa w parku). Oczywiście nasuwa się pytanie dlaczego nie iść do serwisu i nie zrobić im rozpierduchy o to ,że nic się nie zmieniło? Trzy tygodnie bez sprzętu ,święta Bożego Narodzenia tuż tuż (a wtedy wolny czas w sam raz na granie) - o nie oni i tak powiedzą ,że komputer musi trochę poleżeć u nich zanim dojdą do źródła problemu. Ja wysiadam. No ale samodzielnie jakoś się załatwiło sprawę niechcianych prób połączeń modemowych. Dalej luzik ,można pograć. Co prawda jak w czasie gry słychać ,że czytnik się "muli" to od razu ciaryi zimny pot (cholera a ja właśnie już tylu szkopów zestrzeliłem w Red Baronie II ,nie chce mi się jeszcze raz przechodzić tej misji).
Epilog - wrzesień 2000.
Właśnie przerzucamy dane z mojego dysku na dysk kumpla (przy okazji pozdrowienia dla Wiedźmina!). Wszystko przez brata ("Ja tylko Quake`a włączyłem") - siadła tablica partycji. Rozkręcamy obudowę ,żeby podpiąć twardziela a tu co ?
Naklejka na obudowie CD-ROMu a na niej napis "Do wymiany" (Auuuuu , niech ja was @#%&! dostanę w swoje ręce!!!!!).
Luuuzik! Nie ma to jak serwisantem być.

PS. Naturalnie wszystko to jest nieprawdą ,nie posiadam komputera a świstak wcale nie siedzi i nie zawija ich w te sreberka ...


Jeżeli ktoś ma zamiar skomentować powyższe wydarzenia (w jakiejkolwiek formie ,hehe) może pisać na adres: gwiazda75@poczta.onet.pl 

Gwiazda
Gwiazda75@poczta.onet.pl