|
Listy
Masz coś do powiedzenia innym, chcesz wyrazić
swoją opinię na temat maga, zamieszczanych tu artykułów.
Chcesz nas pochwalić, albo skrytykować ? Wystarczy, że wypełnisz
formularz. Jeśli chcesz aby wyrażona opinia była przedstawiona
w magazynie anonimowo po prostu nie wpisuj nic w pole Xyva i/lub
mail.
Wszystkie nadesłane listy trafiają do skrzynki
redaktora naczelnego. Jeśli trzeba na nie odpowiedzieć to oczywiście
uczynię to zarówno. Odpowiedź dostaniesz zaraz, ale także
pojawi się ona w tym dziale...
LISTY
Witam!
Chciałbym napisać kilka uwag do prezentowanych w @t7 artykułów:
1. Historia systemów operacyjnych - z treści artykułu wnioskuję że autorem
jest osoba bardzo młodą, dla której historia informatyki rozpoczyna się od
Windows i procesora Pentium. O ile dobrze pamiętam to istniał wcześniej
system operacyjny /których osobiście się uczyłem/ CPM z zasady przeznaczony
na komputery 8 bitowe np. COMPAN. Wraz z pierwszymi komputerami 16 bitowymi
pojawił się system operacyjny DOS w kilku odmianach /MSDOS, IBMDOS, DrDOS/,
który królował przez wiele lat, równolegle z tymi systemami powstawały
systemy sieciowe. Nawet dzisiaj dyskusyjne jest określenie czy Windows tak
naprawdę jest systemem operacyjnym, przecież podczas inicjacji systemu
uruchamiane są procedury znane i stosowane w DOS-ie /wystarczy tylko w
Windows wyłączyć ekrany przy starcie i zamykaniu - szczególnie na starszych
komputerach/. Nie można więc historii systemów operacyjnych zaczynać od
Windows.
2. Sztuczki do Windows - część 2. - trudno opisane tam rozwiązania nazwać
sztuczkami gdyż wynikają one ze standartowej znajomości Windows, ale może
dla osób którzy go nie znają są to sztuczkami. Miałbym tylko jedną uwagę,
czy autor używał programu do faksów załączonego na płycie instalacyjnej
Windows - prawdopodobnie nie? Nie radzę nikomu używać tego programu skoro
sam Microsoft się go wstydzi /jedynie w Win 95 była możliwość wybrania tego
programu przy instalacji systemu, w pozostałych wersjach już nie - ciekawe
dlaczego:-))/.
3. W notce redakcyjnej tak bardzo chwalicie artykuł "Prawie wszystko o
BIOSie", co w porównaniu z witryną www.bios.pnet.pl można było by nazwać
"Prawie nic o BIOSie".
4. Bardzo ciekawy artykuł "Komórki - którego operatora wybrać...", dobrze
przygotowane zestawienie opłat w pliku taryfy.doc, ale nie zbyt ciekawa
prezentacja wyników. Dość trudno na podstawie tabeli podjąć decyzję która
sieć jest tańsza. Według mnie bardziej pomocne do tego celu były by wykresy
typu radarowego /w załączeniu/, opłaty za rozmowy przetransformowałem na
skalę ocen od 11 do 1 /zastosowałem skalę 10 punktową, ale żeby wykresy niedochodziły do zera rozpocząłem od wartości
1. 10 to najtańsza rozmowa 1 to najdroższa. Czym większa powierzchnia zajmowana przez wykres tym niższe
opłaty za rozmowy. Uważam że taka prezentacja jest znacznie bardziej
sugestywna niż przedstawione dane w tabeli.
Oczywiście można dobrać kolory, wielkość, skalę wykresu, ale do dorównywanie
jednocześnie kilku wartości niewymiernych ten typ wykresów jest wręcz
idealny.
5. "Optymalizacja grafiki" - Praktycznie nie ma stałej recepty na
rozwiązania problemu czy optymalizować grafikę. - Tak optymalizować. Ale do
jakiego stopnia?. Osobiście uważam że przede wszystkimnależy w pełni
kontrolować cały proces tworzenia strony, od projektu aż do umieszczenia
serwisu w sieci. Jeżeli strona przeznaczona jest dla profesjonalistów,
którzy z zasady posiadają SDI, to nie będziemy przykładali zbytniej
wagi do minimalizacji grafiki, ograniczenia kolorystyki itd., a skupimy się
nad innym ważnym dla tej grupy użytkowników problemem, jeżeli strona jest
kierowana do szerszej rzeszy odbiorców, korzystających z modemów, możemy, a
nawet powinniśmy zminimalizować pliki nawet kosztem pogorszenia ich jakości
/przecież dla zainteresowanych lepszą jakością możemy przygotować
odpowiednie pakiety ściągane np. przez FTP/. Dlatego ważne jest by przy
projektowaniu serwisu określić jego krąg odbiorców, by jego struktura była
przemyślana i zgodnie z tymi założeniami zrealizowany.
Mam nadzieję że moje uwagi nie zostaną odebrane jako atak na Wasze magazyn,
bo trzeba powiedzieć jest w nim dużo różnych i ciekawych materiałów. Jednak
jest też zbyt dużo artykułów opisujących pewne rzeczy bardzo powierzchownie,
bez znajomości tematyki w szerszym zakresie lub bez odpowiedniej praktyki.
Śmieszy mnie np. "pianie z zachwytu" nad możliwościami Worda w zakresie
generowania stron WWW, z chęcią cisną mi się wówczas na usta słowa Janusza
Gołasa z jego skeczu - "jak ktoś nie ma tej siły w sobie /by nauczyć się
HTML/, niech nie zaczyna tworzyć stron, niech nawet nie włącza komputera".
Przecież nawet w Paintbrushu można zrobić rysunek konstrukcyjny - tylko po
co?. Widziałem już schematy wydziałów z ciągami produkcyjnymi wykonane w
Excelu. Pamiętam jak na kursie z Accesa jeden z uczestników /który już
pracował trochę w Excelu/ gdy mowa była o budowie bazy jej sortowaniu,
indeksowaniu i "wyciąganiu" z baz potrzebnych danych - stwierdził "przecież
to samo mogę zrobić w Excelu" - tak - tylko po co? i do jakiego poziomu /do
jakiej pojemności bazy stworzonej w Excelu. .../.
Tyle uwag krytycznych o numerze 7, mam nadzieję że wpłyną one pozytywnie na
poziom następnych wydań magazynu.
Z pozdrowieniami
[iRc]
inforych@poland.com
*******************************
Witam!
Co pewien czas na łamy mediów /nie tylko internetowych/ wraca temat
piractwa. Jakiś czas temu głośna była akcja polskich twórców przeciwko
piractwu.Owszem osobiście jestem przeciwnikiem piractwa, ale twórcy także
uprawiają "rozbój w biały dzień".
Za chwilę wyjaśnię, przedstawię podstawę takiego stwierdzenia. Wszystkie
przytoczone poniżej dane pochodzą z oficjalnych wypowiedzi /artykułów/ w
mediach. Na podstawie tych danych /bardzo pobieżnie/ wyliczyłem jak walczyć
z piractwem. Ale po kolei.
Cel : Jak zlikwidować piractwo komputerowe?
Dane:
1. Podano iż oficjalny dystrybutor sprzedaje 3000 szt płyt z grą, a w tym
samym
czasie piraci sprzedają 50 000 płyt, czyli można przyjąć iż potencjalnych
nabywców jest 53 000.
2. W Gazecie Wyborczej opisany był "cykl produkcyjny" nowej polskiej gry
"Pył" -czterech młodych ludzi pisało ją przez 1,5 roku.
3. W telewizji wypowiadali się wydawcy twierdząc że ich zyski nie
przekraczają 10%.
4. Podobną cyfrę wymienili dystrybutorzy i sprzedawcy.
5. Koszt tłoczenia płyty przy dużym nakładzie nie przekracza 2 zł.
Obliczenie I:
Licząc na podstawie tych informacji i przyjmując, że twórcy gryprzez 1,5
roku pobierają pensję 2500 zł miesięcznie + koszt tłoczenia 3000 płyt /ilość
sprzedawana przez legalnego dystrybutora/ + 10% zysku wydawcy + 10% zysku
dystrybutora + 10% zysku sprzedawcy + podatek VAT daje to cenę jednostkową
100 zł .
Programy sprzedawane są 100-200 zł.
Obliczenie II:
Teraz przyjmujemy iż legalny dystrybutor chciałby opanować rynek piracki to
koszt 1 kompaktu przy ilości 53000 sztuk i tym samym sposobie liczeni co
wyżej wyniesie 8,80 zł.
Obliczenie III:
Jesteśmy bardzo chojni i zwiększany wydawca zyski do 50%, a dystrybutorowi i
sprzedawcy do 20% to cena jednostkowa płyty nie przekroczyłaby 15 zł.
Pirat płytę z grą sprzedaje 25-30 zł.
Wniosek I:
Pirat "idzie z torbami". Jeżeli cena programu legalnego wynosiła by 10-15
zł to ilość płyt sprzedanych wzrosła by jeszcze ponad założone 53 000 sztuk,
bo kupili by je także Ciktórych obecnie nie jest stać wydać 30 złna
zakup u pirata.
Dodatkowe korzyści policja nie musi ścigać piratów, a łapie w tym czasie
bandytów, twórcy pracują nad nowymi programami itd... . Jakież to proste! -
Czemu więc takie trudne do zrealizowania?
Wniosek II:
Więc w czym tkwi problem, że takiego rozwiązania nie można wprowadzić w
życie? Właśnie w wydawcach, trochę mniej w twórcach, dystrybutorach i
sprzedawcach. Przecież to paradoks! Ale to prawda? Żeby takie
przedsięwzięcie odniosło sukces, trzeba sprzedać ponad 80% nakładu, czyli
występuje bardzo wysokie ryzyko fiaska całego przedsięwzięcia. Dla
porównania przyjmiemy sytuację na polskim rynku gazet z płytami CD. Dwa-trzy
lata temu było ich niewiele, sprzedawały się w dużych nakładach, kiedy
wydawcy zwietrzyli w tym interes, ilość gazet wzrosła, ale czy sprzedaż
także wzrosła proporcjonalnie do ilości tytułów - nie. Indywidualni nabywcy
kupują na tym samym poziomie, ale teraz mogą wybrać gazetę bliższą ich
potrzebą i wymagania. Sytuacja z płytami wyglądała by identycznie, nie każda
wydana gra sprzedała by się w nakładzie 50 000 sztuk, czyli część z nich
przynosiła by straty, a tak wystarczy że znajdzie się 3000 "uczciwych",
wówczas twórcy, dystrybutorzy i sprzedawcy wychodzą na swoje. Szum wokół
piractwa robi darmową reklamę i biznes się kręci.A klient.
A klient idzie do pirata.
Nie popieram piractwa, gdyż sam kiedyś pisałem programy, a teraz zajmuję się
WEB, ale tak wyglądają polskie realia. Twórcy twierdzą że ceny mamy i tak
niższe niż po zachodniej stronie Odry, zapominają jednakże zarobki
odbiorcy ich produktówsą znacznie niższe niż sąsiadów.
Dla mnie problem piractwa jest problemem sztucznym i zastępczym,
nagłaśnianym wówczas gdy trzeba ukryć coś co oburzyło by opinię publiczną
/np.wysokość kosztów własnych pewnych środowisk/.
Jak to przyjemnie mieć zawsze w zanadrzu ostry argument typu "a to przecież
komuch":-))
[iRc]
inforych@poland.com
|