|
Złodziejem być
Ostatnimi czasy nasila się na łamach różnych gazet czy zinów dyskusja na temat piractwa.
A już miałem nadzieję ,że wreszcie ten drażliwy temat umrze śmiercią naturalną i wszyscy przerzucą się na
np. problem chamstwa na IRCu czy też egzystencjonalne problemy myszy komputerowych. pewnego
pięknego dnia powiedziałem sobie: Dosyć!Ja też coś napiszę!
Piractwo ,kradzież oprogramowania ,rabowanie dóbr intelektualnych-nazwij to sobie jak chcesz ,temat stary i
można powiedzieć ograny. Wyobraźmy sobie ,że jest to dramat i prześledźmy jego przebieg.
----------Piractwo------------
----Dramat w trzech aktach----
Występują:
Programista: Wyjątkowo zasuszony człowieczek z okularami o szkłach grubości denka butelki po piwie. Potrafi
(albo i nie) pisać programy.
Szef: Przełożony programisty ,człowiek (często) upierdliwy i nieco konserwatywny. Pisać programów nie
potrafi i nie jest zasuszony.
Marketingowiec: Sprytny człowieczek który wie jak promowac i sprzedawać rzeczy ,które większości
społeczeństwa komputerowego najczęściej się nie przydadzą. Potrafi rzucać "angielskimi" zwrotami i na pewno
nie jest zasuszony.
Sprzedawca: Cwaniak kuty na cztery nogi. Wie jak sprzedać towar zalegający półki sklepowe. Niestety jako że
w jego zawodzie wymagana jest jaka taka prezencja on także nie jest zasuszony.
Klient: Człowieczek ,który potrzebuje programów. Niestety nie potrafi ich pisać więc musi kupować. Może znać
angielski. W związku z tym ,że jaka taka prezencja nie jest u niego wymagana może być zasuszony.
Pirat komputerowy: Lepszy cwaniak znający się na obsłudze nagrywarki ,crackowaniu itp rzeczach ,które w
każdym praworządnym obywatelu wywołują odrazę (no może poza nagrywarką). Nawet jeżeli potrafi programować to
tego nie robi. Może znać angielski .Prezencja i stopień zasuszenia: patrz klient (wielu klientów w
sprzyjających okolicznościach-takich jak kupno nagrywarki- może zostać piratami).
Szef piratów: Wyjątkowy cwaniak ,który się w "biznesie" ustawił i (chyba) już nic nie robi. Prezencja
,angielski itp jak pirat komputerowy.
Sprzedawca pirata: Zazwyczaj są to młodzi Polacy. Jednak żeby nikt się nie przyczepił ,że jestem
nacjonalistą ,faszystą ,kosmitą i kim tam jeszcze chcecie sprzedawca jest Rosjaninem. Nie potrafi pisać
programów ,angielskiego nie zna ,polski czasami ,raczej nie jest zasuszony-częściej przypakowany (w końcu
czasami musi przyjmować reklamacje!).
----Akt pierwszy----
---Scena pierwsza---
{wnętrze firmy produkującej oprogramowanie}
Programista: <dźwięk zapalanej żarówki> Trzeba napisać jakiś program!
Szef: Trzeba to przemyśleć!
***czas zmarnowany na przemyślenia ,badania marketingowe itp***
Szef: Możecie pisać ten program!
Programista: Tak jest!
***czas zmarnowany na pisanie programu ,testy i (czasami) wprowadzanie poprawek***
Programista: Oto program! <fanfary>
Szef: Bardzo dobrze! Nazwijmy go PROGRAM 2000! <po raz kolejny fanfary>
Marketingowiec: Ustalmy cenę programu na 2000 zł! <wyjątkowo podniosłe fanfary>
---Scena druga---
{wnętrze sklepu komputerowego}
Klient: Czy ma pan jakiś dobry program?
Sprzedawca: Oto znakomity PROGRAM 2000 i powinien spełnić pańskie oczekiwania! <fanfary ,fanfary i jeszcze
raz fanfary>
Klient: To znakomicie! <fanfary> A ile ten program kosztuje? <fanfary nieco się wahają>
Sprzedawca: Ten wspaniały i zupełnie niedrogi program oferujemy panu po WYJĄTKOWO korzystnej promocyjnej
cenie ... 2000 zł! <wyjątkowo smętne fanfary>
Klient: <myśląc intensywnie> Jeszcze się zastanowię. Do widzenia! <tu nos nieco mu się wydłuża>
----Akt drugi----
---Scena pierwsza---
{siedziba piratów}
Szef piratów: Mam już PROGRAM 2000! <fanfary> Rozpocząć kopiowanie! <uroczyste fanfary>
Pirat komputerowy: Tak jest! <niemniej uroczyście niż fanfary>
***czas zmarnowany na kopiowanie ,crackowanie ,nagrywanie i inne Anie o których strach pomyśleć***
Pirat komputerowy: Szefie kopiowanie zakończone! <chóry anielskie w tle>
Szef piratów: Znakomicie!
---Scena druga---
{ta sama siedziba piratów}
Pirat komputerowy: Szefie na ile wycenimy nasze nowe cacko? <w tle słynny motyw ze "Szczęk" lub inna mocno
niepokojąca muza>
Szef piratów: Są święta ,niech ludziska też sie cieszą! Cena promocyjna 10zł! <słychać "Alleluja">
***czas zmarnowany na pakowanie***
Szef piratów: Towar do rozprowadzenia gotów?
Pirat komputerowy: <mocno wzruszony> Gotów!
Szef piratów: <uroczyście> Rozprowadzać!
----Akt trzeci----
---Scena pierwsza---
{dom klienta}
Klient: <bijąc sie z myślami> Kupić czy nie kupić oto jest pytanie?
***czas zmarnowany na bicie sie z myślami***
Klient: <cały czerwony-w końcu trochę sie bił> Idę do pirata! <fanfary>
---Scena druga---
{dowolny stadion w dowolnym mieście}
Sprzedawca pirata: Zdrastwujtie gaspadin! U mienia jest PROGRAM 2000! <rosyjskie fanfary>
Klient: Tak? <z taką lekką nieśmiałością> A po ile?
Sprzedawca pirata: Tolko diesiat złotych! <rosyjskie fanfary tu ,rosyjskie fanfary tam...> Nu pakupajem?
Klient: <przypominając sobie jedno z niewielu znanych mu rosyjskich słów> Da! <euforia ,tłumy szaleją
,państwa upadają...>
---Scena trzecia---
{wnętrze firmy produkującej oprogramowanie}
Szef: Znowu nie idzie oprogramowanie ,które napisaliście! Już ja sprawię ,że wam się odechce pisać takie
niechodliwe knoty!!! <w tle "Jazda Walkirii" Wagnera>
Programista: Ależ szefie ,to znakomity program ,szefieeeeeee!!!! <znika w czeluściach
pie...eee...znaczy trafia na czarną listę szefów>
----------------------KONIEC---------------------------
Jaki morał wynika z tego przydługiego dramatu?
-Na pewno produkując "piraty" kradniemy czyjąś ciężką pracę.
-Na pewno kupując "piraty" robimy to samo.
-Na pewno programiści i ich szefowie mają gdzieś użytkownika i nie interesuje ich skąd weźmiesz kasę na ich
program a także nowy RAM ,procesor ,płytę główną i resztę bebechów ,które trzeba wymienić ,żeby program czy
gra zaczęła działać na w miarę przyzwoitym poziomie.
-Na pewno wybór należy do każdego z nas.
Osobiście nie popieram piractwa ale czasami jeżeli nie mogę kupić tego ,czego chcę za rozsądne pieniądze
kupuję "pirata" i może nie czuję się wtedy jak mistrz świata ale myślę sobie wtedy ,że oni też mnie próbują
okraść dając mi najeżony błędami produkt będący zaledwie cieniem pomysłu ,który doprowadził do jego powstania.
Tradycyjnie ,jeżeli komuś nie podoba się to co napisałem może do mnie pisać.
Wszystkich ,których niechcący obraziłem (a na to nie zasłużyli) przepraszam.
Gwiazda
gwiazda75@poczta.onet.pl
|