Udany Mix

Jak pewnie wszyscy zauważyli, postęp jeśli chodzi o możliwości programów sekwencerowych, do nagrywania i wypalania płyt, umożliwia już wykorzystywanie do 1000 ścieżek jednocześnie. Pomijając już to jaki komputer to "udźwignie", chcąc to wszystko odtworzyć, nasuwa się pytanie po co aż tyle. Z własnego doświadczenia dobrze wiemy, że nagranie już praktycznie 6 czy 7 ścieżek powoduje ogólną wrzawę, bezkształtną masę dźwiękową, w której giną fantastyczne czasami detale i ornamenty .I nie pomaga nawet inteligentne ich rozmieszczenie w panoramie. Do tego dochodzi jeszcze stały mankament muzyków tworzących w domu, czyli odsłuch, większość z nas tworzy na słuchawkach gorszej lub lepszej jakości, wydaje nam się, że oto już skończyliśmy mastering, wypuszczamy wszystko na kolumny a tam rozpacz, za dużo basu lub nie ten bas, nagranie traci dynamikę no i wreszcie ten potworny hałas. Na zawodowe kolumny odsłuchowe mało kogo stać. Co więc robić? Na czym polega udany mix czyli udane zgranie? Trzeba sobie zdać sprawę, że mamy ograniczone pole słuchowe 10 Hz - 20 kHz, taki jest standard, każdy instrument czy barwa ma swoją określoną częstotliwość, należy więc unikać nakładania na siebie instrumentów o podobnych częstotliwościach i poddać je odpowiednim zabiegom, albo delikatnie uwypuklić któryś z nich poprzez obcięcie rzędu kilku dB danej częstotliwości 
i jednocześnie dodanie do drugiego lub nie kolidujące rozmieszczenie w panoramie. Wiadomo np. że bas "kładziemy" gdzieś pośrodku i że często jest on monofoniczny i surowy, ponieważ ma tendencje do "nakrywania" innych instrumentów, często poniżej znajdują się elementy rytmiczne, perkusja lub instrumenty perkusyjne. Jeśli chodzi o nagrania dynamiczne i silnie zrytmizowane to połową sukcesu jest pogodzenie basu z perkusją. Instrumenty te egzystują w środku panoramy i trzeba je umiejętnie ze sobą pogodzić, ponieważ zajmują one dolne pasma. Nie wszystkie instrumenty muszą być stereo. Właśnie nałożenie intensywnie brzmiących barw może być powodem chaosu, często lepiej użyć wersji mono, będzie wtedy więcej miejsca. Chyba że ma to służyć zespoleniu barw, lepiej to jednak przygotować na etapie samplowania. Oczywiście wszystko zależy od rodzaju muzyki, omawiamy przypadek ogólny decydujący o efektywności późniejszego odsłuchu. Zwróciłbym także uwagę na stosowanie efektów, ta sprawa jest złożona, ponieważ często ustawiamy dany efekt przed grą mając na uwadze późniejszy sposób frazowania czy w ogóle gry instrumentem 
z efektem, wtedy oczywistym jest że resztę musimy dostosować. Możemy też manipulować efektami dopiero w mixie, polecałbym wtedy delaye, echa i pogłosy. Należy się tu wykazać szczególną ostrożnością, chociaż znam muzyków, którzy całą swoją twórczość opierają na tego typu efektach a pomimo to ich nagrania są przejrzyste. Niektórzy z nas jako, że nie znamy nut, opieramy się często np. na rytmie, budujemy wokół niego konstrukcję całego utworu, choć można przecież zaplanować pewne rzeczy wcześniej i szukać odpowiednich brzmień do zamierzonego wydźwięku kompozycji. Mamy wtedy większą swobodę i unikniemy rzeczy bardzo nieprzyjemnej; wycięcia jakiegoś instrumentu, partii czy wręcz przebudowy całej kompozycji.
Pamiętajmy, każdy instrument musi mieć swoje miejsce w przestrzeni dźwiękowej. Jakie? To zależy z czym koegzystuje i jakie ma zadanie. Ale po co tyle ścieżek, skoro te 16 standardowych np. MIDI to czasami za dużo? To pytanie do Was, jeśli macie jakieś pomysły to piszcie, na pewno wszyscy na tym skorzystamy. 

Opracowano na podstawie archiwalnych artykułów w magazynie muzyków i realizatorów  "ESTRADA I STUDIO"nr12/99 za zgodą redaktora naczelnego  adres magazynu http://www.eis.com.pl

Esflores
esflores1@poczta.onet.pl
http://www.electrovortal.hg.pl 

 

 Copyright © 2000 PTiK. Wszystkie prawa zastrzeżone.
 Kopiowanie tekstów w całości lub we fragmentach bez zgody redakcji i autorów zabronione.