|
|
|
Komputer a szkoła - listy
Listy:
W zwiazku z tym, że dostałem dwa ciekawe listy na temat ostatnio
zamieszczonego artykułu "Komputer a szkoła" postanowiłem je
zamiescić:
Wlasnie przeczytalem artykul "Komputer a szkoła" z PTiKus4 i mam z deka odmienne poglady na pewne kwestie. Piszesz, ze po
jednej godzinie informatyki nie nauczysz sie programowac, co oczywiscie jest prawda, ale ta jedna godzina nie jest
przewidziana po to, aby uczyc sie programowac. Zreszta po co to umiec? dopoki nie skonczysz studiow to nie umiesz
programowac... jesli uwazasz, ze mimo to umiesz programowac to dopoki nie masz tego papierka, ze skonczylem studia - stalej
roboty jako programista nie znajdziesz. Chcialbys miec wiecej niz 1 godzine informatyki? bo ja nie! Najpierw trzeba
zatrudnic programiste a takiego goscia nie zatrudnisz, bo w szkole nie obowiazuja prawa popytu i podazy, jaki programista
bedzie pracowal za pesnje wuefisty? Niekiedy zdarzja sie wypadki, ze ktos w czyms programujacy sie zatrudni, ale nie wroze,
aby taka osoba zostala dlugo w szkole. Naprawde im mniej godzin informatyki tym lepiej. Moze kiedys trafi ci sie jakas
nauczycielka od technologii, ktory postanowil isc z duchem czasu, wiec przeszedla jakies przeszkolenie i uczy czegos o czym
nie ma zielonego pojecia (powiem tylko tyle, ze swoim uczniom puszczala jakies filmy microsoftu w stylu 'to jest mysz', co
gorsze kiedys powiedziala, ze moze zacznie ich uczyc pascala a kiedys dala kuplowi sam exek i powiedziala, ze jak doda
strzalki do wektorow to mu podwyzszy ocene. Dla czlowieka, ktory kiedys pisal programy jest dosc oczywiste, ze bez kodu
zrodlowego jest to, dla uproszczenia, niemozliwe). Jakbys sie czul, gdybys mial z takim wynalzkiem miec powiedzmy 5 godzin w
tygodniu? Bardzo mnie denerwuje gadanie, ze internet niesie ze soba tresci edukacyjne, bo biorac pod uwage serwisy typu
sciaga.pl to nic nie niesie... troche przypadkowych artykulow napisanych przez przypadkowych ludzi, duzo lepiej jest sobie
zalatwic cogito, albo cos innego, ale drukowanego. Moze faktem jest, ze mozna sobie posciagac zrodelka programow i poglebic
swoja wiedze, ale cos takiego dotyczy waskiej grupy osob. Tak samo internet w szkole... to bezmozgi mysla, ze jak w
wiejskiej szkole dadza internet to do zapadlej dziury zawita wielki swiat. Pozniej w telewizji pokaza fajnie wyposazona
pracownie komuterowa i grupke dzieci, ktore cos sobie ogladaja. Zaraz pojawia sie nauczyciel, ktory rzuci jakies haselko "no
tak dobrze" i sielanka gotowa. W rzeczywistosci internet jest wygodny dla nauczyciela, bo moze jak zwykle nic nie robic a
dzieci korzystaja z ogolnoswiatowej pajeczyny, niby sie ucza a w rzeczywistosci gadaja na chacie, albo sciaga dupy z
internetu. Poza tym czesto internet jest tylko na papierze - 20 komputerow na jednym modemie! Jak ktos mi powie, ze mam
internet to mu chyba przypierdole. Aha zapomnialem powiedziec o zwyczajach informatykow zajmujacych sie internetem - nawet
rozumieja, ze 20 komputerow na jednym modemie to za duzo, wiec jak cos chca sobie sciagac (zwykle mp3) to odlaczaja reszcie
neta. Co najbardziej wkurwiajace schodzisz na dol to nich a tu ci gosc rzuca tekst "o, wtyczka wypadla", albo 'przeciez jest
udostepnione' a w tym momencie udostepnia. Tak poza tym kto przy zdrowych zmyslach nie zalozylby lacza stalego, sdi lub cos
podobnego, bo rachunki za telefon na pewno do najmniejszych nie naleza. Kolejna rzecz, kupia z komitetu rodzicielskiego
komputery - tylko po jakiego ch*** - np wymienili p60 na p400, ale dyski pozostaly 500MB, klawiatury sa do niczego (chyba
zgadniesz od czego sie popsuly), myszki sa w oplakanym stanie (dlatego nosze swoja z domu). Oczywiscie nic po zmianie
prockow sie nie zmienilo, no moze tyle, ze mozna grac w qake3 a nie w quake1 (gdyby tylko bylo miejsce na dysku). Piszesz,
ze znalezienie ciemnych stron nie jest problemem... a masz potrzebe cos takiego otwierac? Mowia oczywiscie w tv, ze mozna
znalezc opis jak zrobic np. narkotyki. Jest on kompletnie bezwartosciowy, jak chcesz kupic narkotyki to je kupisz i to nie
za posrednictwem netu a chocby w szkole. Jak zrobic narkotyki interesuje co najwyzej grupy przestepcze a te maja swojego
chemika obeznanego w temacie. Ogolnie te wszystki ciemne strony to ni wiecej jak tylko ciekawostki.
----
Piotr Czekaj
pczekaj@poland.com
List 2
Sorry, że ciągle mam jakieś problemy, ale chce wyrazić swoje danie na temat Informy w budzie. Jestem uczniem I gimnazjum i informa to dla mnie kara. Nie mniej Mnie
za LAMERA. Zaraz wszystko wytłumaczę. Zacznijmy od początku:
1997r.- czwarta klasa podstawówki Mam super nauczycielkę Informy. Wiele umiem , choć nie mam kompa.
29.09.1997r- Dostaję kompa! Piękne szare pudło o wielkich możliwościach- 166 MMX, 32 RAM , 10 GB, Monitor '17
1998r.- Najgorszy dzień w moim życiu- Zmieniają mi nauczyciela Informy na jakiegoś Ślepego Debila
połowa roku 1999- Oswoiłem się trochę z facetem, bardzo mnie polubił, lecz jest taki cienki z praktyki, że on gada, a ja prowadzę lekcję (chodzi o to ,że facet ma we
łbie tyle teorii, jak cała nasza klasa razem wzięta, a ja jestem dobry z praktyki)
Czerwiec 2000r- Koniec szkoły. Bardzo lubię Informatykę, jako przedmiot szkolny, więc wybieram gimnazjum z klasą Informatyczną i do takiej się dostaję.
TERAŹNIEJSZOŚĆ- Informatyka to najgorsza kara, facet nieźle powalony (ładnie mówiąc POPIERDOLONY), jeźeli ruszysz myszkę bez Jego zgody, to dostaniesz z
antenki. ZERO swobody. Debil ma tak ustawione kompy, że nawet Eksploatatora Windows wykasował. Na lekcjach używamy jakiegoś pieprzonego programu do
jakiegoś LOGO!? Nazywa się zajebiście: "LOGO KOMENIUSZ". Bez jaj! Pracy zadanej na lekcji nie można dokończyć w domu. Kiedyś przyłapał mnie na grzebaniu w
rejestrze. Dostałem w ryj z antenki, wywalił mnie z lekcji, wezwał starych do szkoły ,a jakby tego było mało wpisał mi dwie pały z informy.
Sam widzisz dlaczego się z Tobą nie zgadzam. Myślę że informatyka w gimnazjum to strata czasu. Prywatnie lubię pogrzebać w necie, lub pograć w gry, czy po prostu
pogrzebać w systemie.Odpisz ,co o tym sądzisz.
virusik@ahoj.pl
Slash
slash@ptik.ivg.pl
http://www.system.ivg.pl
|