"Nie kradnij"

Piszę w związku z artykułem o piractwie zamieszczonym w styczniowym numerze magazyny ptikuś autorstwa Florka. Chciałbym wtrącić swoje trzy grosze.

Florek pisze jakie to życie jest drogie i jak mało się zarabia w Polsce. Następnie pisze, że przez to nie stać osób tak żyjących/zarabiających na gry. Pytanie - skoro ich nie stać, to dlaczego kupują. Na wiele innych rzeczy osób tych nie stać i nie kradną (tak, osoby kupujące u piratów są złodziejami) głównie dlatego, że nie ma takiej alternatywy dla innych dóbr. Skoro ich nie stać, to dlaczego kupują komputer za kilka tysięcy złotych. Nie mam na myśli osób, które nie kupują komputera głownie do gier. Skąd osoby, których nie stać na oryginalne gry, mają na komputer? Skoro znalazły się tak duże pieniądze na komputer, to nie powinno być problemu ze znalezieniem wielokrotnie mniejszej kwoty na gry, w które będą grały właśnie na tym drogim, głównie do gier zakupionym, komputerze. Często kupuje się komputer na raty, a co przeszkadza i gry na nie kupić? Może to i absurdalne, ale pewnie dałoby się w jakimś supermarkecie (gdzie przeważnie gry są najtańsze - w porównaniu do innych sklepów). Wystarczy raz kupić kilka gier, a później się wymieniać i problem, teoretycznie, z głowy. Ja wychodzę z założenia, że jak mnie na coś nie stać, to albo nie kupuję, albo staram się na to zarobić. Rzadko kiedy zmuszam się do kradzieży. Od innych odróżnia mnie to, że mam wyrzuty sumienia. Co z tego, że je mam, można sobie pomyśleć. To przecież nic nie zmienia, nie usprawiedliwia mnie. Jednak każdy, kto posiada wyrzuty sumienia, nieważne z jakiego powodu, wie, jak z nimi trudno żyć i że w przyszłości człowiek stara się tak postępować, aby już sobie nie sprawiać przykrości z tego powodu.

Kolejna sprawa to mit o redaktorach, ich zarobkach i posiadanych grach. Z jednej strony dostają gry do recenzji, itp. z drugiej - tą grę należy zwrócić (chyba) w określonym czasie. Oznacza to, że często nie dane jest redaktorowi jej ukończyć. Co wtedy? Otóż grę taką, o ile chce się ją ukończyć, wspomniany redaktor musi sam, za własne pieniądze zarobić. Za zarobione pieniądze musi utrzymać siebie i rodzinę (jeśli ją posiada).

Rodzice mają rację, mówiąc, że grać nie musimy. Kto nam każe, chyba tylko nawyk, a często i nałóg. Lecz nie o tym miałem pisać. Przypomną tylko, że jak autora nie stać, to niech nie gra.

Większość tych drogich programów ma tę zaletę, że posiada tanią, a często darmową i lepszą alternatywę. I tak na przykład ms office może zastąpić star office, a windowsa linux. Nikt do ich zakupu nikogo nie zmusza. Tylko że autor i jemu podobni muszą używać tego, co inni. Pewnie, że łatwiej jest używać windowsa czy office'a, lepsza pomoc techniczna, więcej publikacji i użytkowników. Tylko, że właśnie za to się płaci. Idziecie za modą i na łatwiznę, żadnego myślenia twórczego. Zastanówcie się więc nad tym i przemyślcie wszystko jeszcze raz. Łatwo jest narzekać i kraść, trudniej jest coś zrobić, aby kraść nie musieć.

Korball
Korpysz@poczta.fm 

  

 Copyright © 2000 PTiK. Wszystkie prawa zastrzeżone.
 Kopiowanie tekstów w całości lub we fragmentach bez zgody redakcji i autorów zabronione.