„Niewidomi mają doskonały dotyk, słuch, węch i inne zmysły”

Straciłeś oko. Nie przejmuj się tym, że się na ciebie będą gapili. Mów, że gdy oko straciłeś, to ci coś innego urosło. Rada taka wynika z poglądów, że utrata jakiegoś narządu, zmysłu czy kończyny powoduje wzrost, usprawnienie, większą wrażliwość, wydolność itp. innego organu, narządu, zmysłu. Gdy ktoś traci jakiś organ, inne organy zaczynają lepiej funkcjonować, doskonalą się i zastępują ten utracony.
Niewidomi mają wyczulony dotyk, słuch, powonienie. Za pomocą tych zmysłów mogą doskonale, nawet lepiej radzić sobie niż za pomocą wzroku.
Psychologowie i fizjologowie udowodnili, że wrażliwości zmysłów nie można zwiększyć. Jeżeli np. ktoś widzi czarne przedmioty na białym tle, o wymiarach 0,2 milimetra, to bez zastosowania pomocy optycznych nie można przez ćwiczenie osiągnąć, żeby widział przedmioty 0,1 milimetra. Podobnie, jeżeli koniuszkami palców wyczuwa nacisk np. 0,2 grama, to nie da się jego dotyku usprawnić tak, aby wyczuwał nacisk 0,1 grama. Podobnie ze słuchem. Nie można usprawnić go tak, żeby obniżyć próg wrażliwości chociażby o ułamek decybela.
Skąd zatem biorą się poglądy o cudownym słuchu i dotyku niewidomych?
Farbiarze potrafią rozróżnić kilkadziesiąt odcieni czerni. Telefonistki potrafią zapamiętać niewyobrażalną ilość numerów telefonicznych. Niewidomi słyszą to, czego nie słyszą inni ludzie, i biegle czytają pismo punktowe. Przecież przerasta to wyobraźnię. Tyle kaszy wysypanej na papier, punkty się zlewają, jak się w tym rozeznać? Trzeba mieć wyjątkowo dobry dotyk.
Rzeczywiście, następuje tu, na skutek ćwiczeń, zwiększenie zdolności różnicowania, wydaje się, że dotyk i słuch niewidomych są szczególnie czułe, doskonałe, wrażliwe. Tymczasem wcale tak nie jest. Badania wykazały, że większość ludzi ma równie doskonały, a może nawet doskonalszy słuch i dotyk niż większość niewidomych. Wynika to stąd, że u niewidomych niejednokrotnie ta sama przyczyna, ten sam czynnik chorobowy czy wypadek, który uszkodził wzrok, osłabił również inne zmysły. Np. cukrzyca jest przyczyną utraty wzroku u wielu osób. Choroba ta wpływa też na obniżenie wrażliwości dotyku. Lepsze wykorzystanie słuchu i dotyku przez niewidomych jest możliwe dzięki przystosowaniu, dzięki procesom psychicznym. Przykładem mogą tu być: uczony botanik i para zakochanych w lesie. Botanik widzi mszaki, niepozorne trawki, widlaki i inne podobnie interesujące okazy flory. Zakochani natomiast widzą przede wszystkim siebie nawzajem, a poza tym obłoki, ptaszki, kwiatki i inne cuda natury. Czy to oznacza, że wzrok tych trojga ludzi różni się zasadniczo? Oczywiście, tak nie jest. Różnice wynikają z doświadczeń życiowych, zainteresowań i nastawienia, a nie zmian wrażliwości narządu wzroku.